Zobacz więcej
Reklama
Global Press Polska
Nie oznacza to jednak końca niespodzianek. Wręcz przeciwnie. W wielu meczach faworyci musieli walczyć znacznie ciężej, niż wskazywałyby na to rankingi, a kilku rozstawionych zawodników pożegnało się z Paryżem szybciej, niż zakładano przed rozpoczęciem turnieju.
Iga Świątek coraz pewniejsza. Czterokrotna mistrzyni wysyła sygnał rywalkom
Po bardzo spokojnym zwycięstwie nad Emerson Jones w pierwszej rundzie Iga Świątek przystępowała do pojedynku z Czeszką Sarą Bejlek jako zdecydowana faworytka. Polka od początku narzuciła własne warunki gry i po raz kolejny pokazała, że niezależnie od wcześniejszych problemów w sezonie pozostaje jedną z najgroźniejszych zawodniczek na paryskiej mączce.
Świątek imponowała przede wszystkim regularnością. W długich wymianach cierpliwie budowała przewagę, zmuszając rywalkę do ryzyka. Szczególnie dobrze funkcjonował jej forehand, który wielokrotnie otwierał kort i pozwalał kończyć akcje już po kilku uderzeniach.
Eksperci zwracają uwagę, że Polka wygląda obecnie znacznie pewniej niż podczas turniejów w Madrycie i Rzymie. Coraz lepiej porusza się po korcie, a jej gra przypomina występy z najlepszych lat dominacji na Roland Garros.
Maja Chwalińska kontynuuje bajkowy turniej
Jedną z największych historii pierwszego tygodnia pozostaje występ Mai Chwalińskiej.
Po sensacyjnym zwycięstwie nad mistrzynią olimpijską Qinwen Zheng wielu zastanawiało się, czy Polka będzie w stanie utrzymać tak wysoki poziom również w kolejnej rundzie. Odpowiedź okazała się jednoznaczna.
Chwalińska po raz kolejny zaprezentowała tenis pełen spokoju i dojrzałości. Nie próbowała grać widowiskowo za wszelką cenę. Zamiast tego konsekwentnie realizowała plan taktyczny, zmuszając przeciwniczkę do popełniania błędów.
Coraz częściej można usłyszeć opinie, że Polka staje się jednym z najciekawszych nazwisk tegorocznego turnieju. Jeszcze tydzień temu walczyła w kwalifikacjach, dziś znajduje się w gronie zawodniczek, które mogą sprawić problemy każdej rywalce w drabince.
Sinner bez litości dla rywali
W męskiej części turnieju znakomicie prezentuje się lider światowego rankingu Jannik Sinner.
Włoch nie tylko wygrał swoje dwa pierwsze mecze, ale zrobił to w niezwykle przekonującym stylu. Jego seria zwycięstw wydłużyła się do trzydziestu spotkań, a eksperci coraz częściej wskazują go jako głównego faworyta do zdobycia Pucharu Muszkieterów.
Największe wrażenie robi sposób, w jaki kontroluje przebieg spotkań. Sinner praktycznie nie pozwala rywalom przejmować inicjatywy. Nawet gdy przeciwnik zdobywa kilka punktów z rzędu, Włoch bardzo szybko odzyskuje kontrolę nad meczem.
Jego forma może budzić niepokój wśród pozostałych kandydatów do tytułu.
Rybakina wygląda jak mistrzyni
Bardzo mocne wrażenie pozostawia również Elena Rybakina.
Mistrzyni Australian Open 2026 bez większych problemów pokonała Veronikę Erjavec 6:2, 6:2, prezentując niezwykle ofensywny tenis. Kazaszka wygrała spotkanie w niewiele ponad godzinę, ani przez moment nie pozwalając rywalce uwierzyć w możliwość sprawienia niespodzianki.
Rybakina doskonale serwuje, a jej płaskie uderzenia wyjątkowo skutecznie przebijają się przez paryską mączkę. Jeżeli utrzyma taką formę, może być jedną z najtrudniejszych przeciwniczek dla Aryny Sabalenki i Igi Świątek w dalszej części turnieju.
Svitolina musiała walczyć do końca
Nie wszystkim faworytom przyszło jednak łatwo awansować dalej.
Elina Svitolina stoczyła niezwykle zacięty pojedynek z Anną Bondar. Ukrainka przegrała pierwszego seta 3:6 i przez długi czas miała problemy z odnalezieniem rytmu gry.
Dopiero w drugiej partii zaczęła przejmować inicjatywę, wygrywając ją 6:1. O wszystkim decydował trzeci set, który zakończył się tie-breakiem. W nim doświadczenie Svitoliny okazało się kluczowe i pozwoliło jej zameldować się w kolejnej rundzie po zwycięstwie 3:6, 6:1, 7:6(3).
Po meczu Ukrainka przyznała, że o zwycięstwie zdecydowała przede wszystkim odporność psychiczna.
Casper Ruud przeżył poważny test
Jeszcze większe problemy miał dwukrotny finalista Roland Garros Casper Ruud.
Norweg został zmuszony do rozegrania pięciosetowego pojedynku z Romanem Safiullinem. Wysoka temperatura przekraczająca 30 stopni Celsjusza sprawiła, że spotkanie stało się prawdziwym testem wytrzymałości.
Ruud ostatecznie wyszedł z opresji, ale mecz kosztował go znacznie więcej sił niż zakładał przed rozpoczęciem turnieju. To może mieć znaczenie w kolejnych rundach.
Pożegnanie Monfilsa
Jednym z najbardziej emocjonalnych momentów drugiej rundy było pożegnanie Gaëla Monfilsa.
39-letni Francuz rozegrał ostatni mecz Roland Garros w swojej karierze. Na korcie Philippe-Chatrier przegrał pięciosetowy thriller z Hugo Gastonem 2:6, 3:6, 6:3, 2:6, 0:6, jednak wynik miał drugorzędne znaczenie. Publiczność przez wiele minut żegnała jednego z największych ulubieńców paryskich kibiców.
Przez niemal dwie dekady Monfils był symbolem widowiskowego tenisa i jednym z najbardziej rozpoznawalnych francuskich sportowców. Jego odejście kończy pewną epokę francuskiego tenisa.
Kto wygląda najlepiej po dwóch rundach?
Po czterech dniach rywalizacji eksperci najczęściej wymieniają kilka nazwisk.
Wśród mężczyzn największe wrażenie robią:
Wśród kobiet najwięcej mówi się o:
Jednocześnie coraz więcej uwagi przyciągają zawodniczki spoza ścisłej czołówki, na czele z Mają Chwalińską, która staje się jedną z największych niespodzianek pierwszego tygodnia turnieju.
Drugi tydzień coraz bliżej
Roland Garros 2026 wchodzi w decydującą fazę pierwszego tygodnia. Największe gwiazdy pozostają w grze, ale liczba rozstawionych zawodników systematycznie maleje.
Jeżeli dotychczasowe tempo niespodzianek zostanie utrzymane, druga część turnieju może okazać się jedną z najbardziej nieprzewidywalnych w ostatnich latach. A historia pokazuje, że właśnie wtedy na paryskiej mączce rodzą się największe tenisowe legendy.
Po zakończeniu drugiej rundy Roland Garros 2026 obraz tegorocznego turnieju zaczyna stawać się coraz wyraźniejszy. Pierwsze dni rywalizacji przyniosły kilka głośnych sensacji, jednak teraz do głosu coraz częściej dochodzą zawodnicy, którzy mają realne ambicje walki o końcowy triumf.