Zobacz więcej

Reklama

Global Press Polska

14 stycznia 2026

Roland Garros 2026: Trzecia runda wywraca turniej do góry nogami. Faworyci drżą, Chwalińska zachwyca Paryż, a wielkie nazwiska znikają z drabinki

Po trzeciej rundzie wielu ekspertów mówi już otwarcie o najbardziej nieprzewidywalnej edycji paryskiego Wielkiego Szlema od ponad dekady. W męskiej drabince nie ma już Carlosa Alcaraza, który wycofał się przed turniejem z powodu kontuzji, a wcześniej sensacyjnie odpadł lider rankingu ATP Jannik Sinner. Coraz więcej uwagi przyciągają więc zawodnicy, którzy jeszcze kilka tygodni temu nie byli wymieniani w gronie głównych kandydatów do końcowego triumfu.

 

Chwalińska bohaterką pierwszego tygodnia

 

Jeżeli jednak ktoś zasłużył na miano największej sensacji pierwszego tygodnia, jest nią bez wątpienia Maja Chwalińska. Polka rozpoczęła turniej od kwalifikacji. Aby znaleźć się w głównej drabince, musiała wygrać trzy mecze. Następnie pokonała mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, a w kolejnych rundach nie przestała zadziwiać tenisowego świata. Po trzeciej rundzie jej nazwisko pojawiało się już na czołówkach największych serwisów sportowych. Wielu zagranicznych dziennikarzy zaczęło porównywać jej historię do słynnego występu Emmy Raducanu podczas US Open 2021.

Początek należał zdecydowanie do Greczynki. Sakkari od pierwszych piłek narzuciła bardzo wysokie tempo gry, agresywnie atakowała forhendem i szybko wypracowała przewagę przełamania. Chwalińska miała ogromne problemy z wejściem w mecz. W pierwszym secie zanotowała zaledwie dwa kończące uderzenia przy czternastu niewymuszonych błędach. Sakkari wygrała partię pewnie 6:1.

 

W drugim secie obraz gry zaczął się jednak zmieniać.

 

Polka coraz lepiej czytała serwis rywalki i wydłużała wymiany. Po utracie podania na początku seta błyskawicznie odrobiła stratę, a następnie przełamała Greczynkę po raz kolejny. Szczególnie dobrze funkcjonował jej wysoki topspinowy forhend, który regularnie wypychał Sakkari daleko za linię końcową. Chwalińska wygrała drugiego seta 6:3 i doprowadziła do decydującej partii.

 

Trzeci set – pełna kontrola Polki

 

Decydująca odsłona była już popisem Mai.

 

Polka przełamała rywalkę już w pierwszym gemie po efektownej akcji zakończonej skrótem i lobem. Następnie obroniła trzy break pointy przy stanie 3:1, co okazało się kluczowym momentem całego spotkania. Chwilę później zdobyła kolejne przełamanie i odskoczyła na 4:1. Sakkari nie była już w stanie wrócić do meczu. Chwalińska wygrała seta 6:2 i po ponad dwóch godzinach walki awansowała do 1/8 finału.

 

To, co najbardziej imponuje w grze Polki, to dojrzałość taktyczna. Chwalińska nie dysponuje siłą uderzeń porównywalną z Sabalenką czy Rybakiną, ale nadrabia inteligencją, cierpliwością i znakomitym poruszaniem się po korcie.

 

Na trybunach coraz częściej można było usłyszeć okrzyki „Allez Maja!”, a francuska publiczność wyraźnie zaczęła wspierać zawodniczkę, która stała się jedną z największych historii turnieju.

 

Świątek przechodzi dalej, choć nie bez problemów

 

Iga Świątek po raz kolejny potwierdziła, że Paryż pozostaje jej ulubionym miejscem na tenisowej mapie świata.

Polka awansowała do czwartej rundy, ale tym razem nie wszystko wyglądało tak łatwo jak w poprzednich latach. Wcześniej przeciwko Sarze Bejlek popełniła aż 38 niewymuszonych błędów, a eksperci zwracali uwagę, że jej tenis nie jest jeszcze tak płynny jak podczas dominujących kampanii z lat 2022–2024.

Mimo to czterokrotna mistrzyni Roland Garros ponownie udowodniła, że potrafi wygrywać nawet wtedy, gdy nie prezentuje swojego najlepszego tenisa.

 

W trzeciej rundzie pokonała Magdę Linette 6:4, 6:4, przedłużając imponującą serię zwycięstw w Paryżu. Dla wielu obserwatorów był to sygnał, że Polka zaczyna wchodzić na coraz wyższy poziom wraz z rozwojem turnieju.

 

Największa sensacja mężczyzn – koniec Sinnera

 

Choć do trzeciej rundy awansowało wielu faworytów, największym wydarzeniem pierwszego tygodnia pozostawało wcześniejsze odpadnięcie Jannika Sinnera.

 

Lider rankingu ATP prowadził z Juanem Manuelem Cerundolo już 6:3, 6:2, 5:1. Wydawało się, że awans ma w kieszeni. Nagle wszystko się zmieniło.

 

Wysoka temperatura przekraczająca 30 stopni Celsjusza dała się Włochowi we znaki. Coraz częściej korzystał z pomocy medycznej, poruszał się wolniej, a Argentyńczyk uwierzył, że może odwrócić losy spotkania. Cerundolo wygrał trzy kolejne sety i wyeliminował największego faworyta turnieju. Była to jedna z największych sensacji całego sezonu ATP.

 

Po meczu Sinner przyznał, że od rana nie czuł się dobrze i brakowało mu energii. Dla wielu kibiców był to moment, który całkowicie zmienił obraz tegorocznego Roland Garros.

 

Młodzi przejmują władzę

 

Trzecia runda pokazała również, że tenis coraz mocniej wchodzi w erę nowego pokolenia.

Coraz więcej mówi się o Brazylijczyku João Fonsece, który zachwyca odwagą i ofensywnym stylem gry. W grze pozostają także Rafael Jodar oraz Jakub Menšík – zawodnicy, których wielu ekspertów uważa za przyszłych mistrzów Wielkiego Szlema. Szczególne wrażenie robi Fonseca.

 

Zaledwie 19-letni Brazylijczyk prezentuje tenis pełen odwagi i kreatywności. Jego mecze przyciągają tłumy kibiców, a wielu obserwatorów widzi w nim potencjalnego następcę największych gwiazd ostatniej dekady.

 

Włoska ofensywa trwa

 

Prawdziwą siłą tegorocznego Roland Garros okazali się jednak Włosi.

Po trzeciej rundzie w grze pozostawali między innymi Flavio Cobolli, Matteo Berrettini oraz Matteo Arnaldi. Włoskie media zaczęły pisać o najlepszym występie swoich tenisistów na Roland Garros od wielu lat.

Największe wrażenie robił Cobolli.

 

24-letni tenisista prezentował niezwykle agresywny tenis, regularnie przejmując inicjatywę już po pierwszych uderzeniach. Coraz więcej ekspertów zaczęło wskazywać go jako potencjalnego czarnego konia całego turnieju. Jak się później okazało, nie były to przesadzone prognozy.

 

Paryż uwielbia niespodzianki

 

Tegoroczny Roland Garros przypomina nieco turnieje sprzed dwóch dekad, kiedy różnice pomiędzy zawodnikami były mniejsze, a sensacje zdarzały się niemal każdego dnia.

 

Po trzeciej rundzie kibice mieli już świadomość, że są świadkami czegoś wyjątkowego. Najwięksi faworyci nie dominowali. Ranking ATP i WTA coraz mniej znaczył. Coraz częściej o zwycięstwach decydowały forma dnia, odporność psychiczna i umiejętność odnalezienia się w trudnych warunkach.

 

Dla organizatorów był to scenariusz idealny. Dla dziennikarzy – kopalnia historii.

Dla kibiców – jeden z najbardziej ekscytujących pierwszych tygodni Roland Garros od wielu lat.

A najciekawsze miało dopiero nadejść.

 

Po tygodniu rywalizacji na kortach Roland Garros 2026 coraz trudniej przewidzieć, kto podniesie w górę Puchar Muszkieterów i Coupe Suzanne-Lenglen. Turniej, który jeszcze przed rozpoczęciem wydawał się mieć wyraźnych faworytów, zamienia się w prawdziwy festiwal niespodzianek.

Fotograf - Kacper Wiśniewski