Zobacz więcej
Reklama
Global Press Polska
Było to najdłuższe spotkanie tegorocznego Wimbledonu i jedno z najbardziej emocjonujących widowisk pierwszego tygodnia turnieju. Dzięki tej wygranej Fery został pierwszym brytyjskim zawodnikiem z dziką kartą od 1993 roku, który awansował do czwartej rundy Wimbledonu.
Bergs dominował na początku
Początek spotkania należał do Zizou Bergsa. Belg od pierwszych gemów imponował mocnym serwisem oraz agresywną grą z głębi kortu. Szybko przełamał Fery'ego i pewnie wygrał pierwszego seta 6:2.
W drugim secie Brytyjczyk poprawił skuteczność pierwszego podania i zaczął częściej wygrywać dłuższe wymiany. Choć długo wydawało się, że o losach partii zadecyduje tie-break, Fery wykorzystał swoje szanse w końcówce i zwyciężył 7:5, doprowadzając do remisu w meczu.
Belg ponownie objął prowadzenie
Trzecia partia ponownie przebiegała pod dyktando Bergsa. Belg świetnie returnował i szybko odzyskał kontrolę nad spotkaniem. Dzięki dwóm przełamaniom wygrał seta 6:2 i znalazł się o krok od awansu do czwartej rundy.
Wydawało się, że Brytyjczykowi będzie bardzo trudno odwrócić losy pojedynku. Publiczność na korcie numer 18 nie przestawała jednak gorąco dopingować swojego reprezentanta, który z każdą minutą walczył coraz odważniej.
Fery odrobił ogromne straty
Czwarty set dostarczył kibicom ogromnych emocji. Bergs prowadził już z przewagą dwóch przełamań i był bardzo blisko zakończenia meczu. W tym momencie Arthur Fery rozpoczął spektakularny powrót.
Brytyjczyk zaczął grać znacznie agresywniej, poprawił skuteczność serwisu i odrobił wszystkie straty. Doprowadził do tie-breaka, w którym całkowicie zdominował rywala, wygrywając 7:3 i doprowadzając do decydującego piątego seta.
Problemy zdrowotne nie zatrzymały Brytyjczyka
Podczas spotkania Fery musiał zmagać się nie tylko z wymagającym przeciwnikiem, ale również z problemami zdrowotnymi. W trakcie meczu kilkukrotnie cierpiał z powodu krwawienia z nosa, co wymagało interwencji medycznej i krótkich przerw.
Mimo tych trudności ani przez moment nie stracił koncentracji. Wręcz przeciwnie – po każdej przerwie wracał na kort jeszcze bardziej zmotywowany, czym zyskał ogromne uznanie publiczności.
Decydujący tie-break przesądził o awansie
Piąty set był niezwykle wyrównany. Obaj zawodnicy pewnie utrzymywali swoje podania, dlatego o zwycięstwie ponownie musiał zadecydować tie-break.
W jego końcówce więcej zimnej krwi zachował Fery. Brytyjczyk znakomicie wytrzymał presję, wygrał decydujące wymiany i zwyciężył 10:5, kończąc jeden z najbardziej dramatycznych meczów tegorocznego turnieju. Po ostatniej piłce padł na kort, nie kryjąc ogromnych emocji, a kibice nagrodzili go owacją na stojąco.
Historyczny sukces dla brytyjskiego tenisa
Triumf nad Bergsem był największym sukcesem w dotychczasowej karierze 23-letniego Brytyjczyka. Dzięki awansowi do czwartej rundy Fery został pierwszym brytyjskim tenisistą z dziką kartą od ponad trzech dekad, który dotarł do drugiego tygodnia Wimbledonu.
Zwycięstwo zapewniło mu także pierwszy w karierze awans do czołowej setki rankingu ATP. Sam zawodnik przyznał po meczu, że możliwość odniesienia takiego sukcesu na kortach, przy których dorastał, jest spełnieniem jego największych sportowych marzeń.
Publiczność poniosła swojego bohatera
Atmosfera na korcie numer 18 należała do najlepszych podczas całego pierwszego tygodnia turnieju. Każdy udany punkt Fery'ego wywoływał ogromny entuzjazm kibiców, którzy od początku do końca wspierali swojego reprezentanta.
Doping brytyjskiej publiczności okazał się jednym z ważnych elementów tego zwycięstwa. Fery po zakończeniu spotkania podziękował kibicom, podkreślając, że ich wsparcie dodawało mu sił w najtrudniejszych momentach meczu.
Wielki sprawdzian przed kolejną rundą
Po tym niezwykle wyczerpującym pojedynku Arthur Fery awansował do czwartej rundy, gdzie czekało go starcie z Grigorem Dimitrowem. Choć Brytyjczyk będzie musiał szybko zregenerować siły po niemal pięciogodzinnym maratonie, jego występ przeciwko Bergsowi pokazał, że potrafi walczyć do samego końca i nie poddaje się nawet w najtrudniejszych sytuacjach.
Mecz z Zizou Bergsem przejdzie do historii Wimbledonu 2026 jako jedno z najbardziej widowiskowych i emocjonujących spotkań pierwszego tygodnia. Fery udowodnił, że dzięki determinacji, odporności psychicznej i wsparciu własnych kibiców można odwrócić losy nawet pozornie przegranego meczu.
To był mecz, o którym na Wyspach Brytyjskich mówiło się przez cały dzień. Arthur Fery, występujący w turnieju dzięki dzikiej karcie, stoczył prawdziwy tenisowy bój z Belgiem Zizou Bergsem i po czterech godzinach oraz trzydziestu ośmiu minutach zwyciężył 2:6, 7:5, 2:6, 7:6(3), 7:6(5).