Zobacz więcej
Reklama
Global Press Polska
Kibice zgromadzeni na Korcie Centralnym nie zawiedli się ani przez chwilę. Po ponad czterech godzinach niezwykle widowiskowej walki Bułgar pokonał Włocha 6:3, 6:4, 3:6, 5:7, 6:3 i awansował do czwartej rundy turnieju.
Dimitrow rozpoczął koncertowo
Od pierwszych piłek to Grigor Dimitrow narzucił własne warunki gry. Bułgar imponował znakomitym serwisem, świetnym poruszaniem się po korcie oraz charakterystycznym jednoręcznym bekhendem, który wielokrotnie sprawiał Berrettiniemu ogromne problemy.
W pierwszym secie wystarczyło jedno przełamanie, aby Dimitrow zwyciężył 6:3. Jeszcze lepiej zaprezentował się w drugiej partii. Grał niezwykle pewnie, praktycznie nie popełniał prostych błędów i ponownie odebrał serwis rywalowi, obejmując prowadzenie 2:0 w setach. Wydawało się, że mecz zmierza do zakończenia w trzech partiach.
Berrettini pokazał charakter
Były finalista Wimbledonu z 2021 roku nie zamierzał jednak łatwo się poddawać. Matteo Berrettini stopniowo poprawił skuteczność pierwszego podania i coraz częściej przejmował inicjatywę swoim potężnym forhendem.
W trzecim secie Włoch przełamał Dimitrowa i wygrał 6:3, wracając do rywalizacji. Czwarta partia była jeszcze bardziej wyrównana. Obaj zawodnicy długo pewnie utrzymywali swoje podania, lecz w końcówce Berrettini wykorzystał chwilę słabości rywala i zwyciężył 7:5, doprowadzając do decydującego piątego seta.
Przerwa spowodowana zamknięciem dachu
Dodatkowych emocji dostarczyła sytuacja pod koniec czwartego seta, kiedy organizatorzy zdecydowali o zamknięciu dachu nad Kortem Centralnym z powodu zapadającego zmroku. Dimitrow otwarcie wyrażał niezadowolenie z tej decyzji, uważając, że zawodnicy mogli jeszcze kontynuować grę przy naturalnym świetle.
Po krótkiej przerwie obaj tenisiści wrócili na kort, a atmosfera spotkania stała się jeszcze bardziej napięta.
Decydujący set należał do Bułgara
Piąta partia była prawdziwym sprawdzianem odporności psychicznej. Dimitrow szybko odzyskał koncentrację po stracie dwóch setów i ponownie zaczął dominować w dłuższych wymianach. Kluczowy moment nastąpił w połowie seta, kiedy przełamał serwis Berrettiniego i objął prowadzenie.
Bułgar nie wypuścił już przewagi z rąk. Pewnie utrzymywał własne podanie i zakończył mecz wynikiem 6:3, zapewniając sobie awans do najlepszej szesnastki turnieju. Po ostatniej piłce uniósł ręce w geście triumfu, a chwilę później nie krył wzruszenia. Dla zawodnika był to niezwykle ważny sukces po trudnym okresie związanym z kontuzją, która rok wcześniej przerwała jego świetny występ na Wimbledonie.
Mecz pełen efektownych zagrań
Pojedynek Dimitrowa z Berrettinim zachwycił kibiców wysokim poziomem sportowym. Obaj zawodnicy często kończyli akcje winnerami, imponowali mocnymi serwisami i świetną grą przy siatce. Charakterystyczne slajsy z bekhendu, efektowne woleje oraz długie wymiany sprawiały, że publiczność wielokrotnie nagradzała tenisistów owacjami.
Eksperci podkreślali, że było to klasyczne widowisko na trawie – szybkie, ofensywne i pełne ryzyka. Każdy z zawodników miał swoje momenty dominacji, ale w decydujących fragmentach spotkania więcej spokoju zachował Dimitrow.
Emocjonalny powrót Dimitrowa
Po zakończeniu meczu Grigor Dimitrow przyznał, że zwycięstwo miało dla niego szczególne znaczenie. Rok wcześniej jego marzenia o sukcesie na Wimbledonie przerwała kontuzja mięśnia piersiowego odniesiona w meczu z późniejszym mistrzem Jannikiem Sinnerem. Tym razem mógł cieszyć się z awansu do czwartej rundy i nazwał to zwycięstwo „oczyszczającym” oraz niezwykle ważnym momentem swojej kariery.
Jedno z najlepszych spotkań turnieju
Choć Wimbledon 2026 obfitował już w wiele niespodzianek i pięciosetowych pojedynków, starcie Dimitrowa z Berrettinim z pewnością zapisze się jako jedno z najbardziej widowiskowych. Obaj zawodnicy pokazali tenis najwyższej klasy, udowadniając, że mimo licznych problemów zdrowotnych z ostatnich sezonów wciąż należą do grona najlepszych specjalistów od gry na trawie.
Dzięki zwycięstwu Dimitrow awansował do czwartej rundy, gdzie zmierzy się z Brytyjczykiem Arthurem Ferym. Jeśli utrzyma tak wysoką formę, może być jednym z najbardziej niebezpiecznych zawodników w dalszej fazie turnieju. Mecz z Berrettinim pokazał, że doświadczenie, opanowanie i umiejętność gry pod presją wciąż pozostają jego największymi atutami.
Starcie Grigora Dimitrowa z Matteo Berrettinim od początku zapowiadało się jako ozdoba trzeciej rundy Wimbledonu 2026. Obaj zawodnicy doskonale czują się na trawie, obaj mają za sobą trudne miesiące związane z kontuzjami i obaj marzyli o powrocie do ścisłej światowej czołówki.