Zobacz więcej
Reklama
Global Press Polska
Po czterech godzinach i dziesięciu minutach walki zwycięsko z kortu zszedł rozstawiony z numerem 10 Alexander Bublik, który pokonał Amerykanina 4:6, 7:6(5), 7:6(11), 4:6, 6:3 i awansował do czwartej rundy Wimbledonu.
Mocny początek Tiafoe
Spotkanie od początku stało na bardzo wysokim poziomie. Frances Tiafoe świetnie serwował i już w pierwszym secie wykorzystał jedną z nielicznych okazji do przełamania. Amerykanin grał agresywnie, często przejmował inicjatywę po returnie i skutecznie skracał wymiany.
Bublik również imponował serwisem, jednak jedno słabsze podanie wystarczyło, by Tiafoe objął prowadzenie. Amerykanin wygrał pierwszego seta 6:4 i wydawało się, że to on kontroluje przebieg meczu.
Tie-breaki odmieniły losy spotkania
Drugi set był niezwykle wyrównany. Obaj zawodnicy pewnie utrzymywali swoje podania, dlatego o wszystkim zdecydował tie-break. W jego końcówce więcej zimnej krwi zachował Bublik, który wygrał go 7:5 i doprowadził do remisu w meczu.
Jeszcze większe emocje przyniósł trzeci set. Ponownie żaden z tenisistów nie potrafił przełamać rywala, a kibice oglądali prawdziwy pokaz siły serwisu. Tie-break okazał się jednym z najbardziej dramatycznych w tegorocznym turnieju. Bublik obronił kilka piłek setowych i zwyciężył 13:11, obejmując prowadzenie 2:1 w setach.
Tiafoe nie powiedział ostatniego słowa
Mimo dwóch bolesnych porażek w tie-breakach Frances Tiafoe nie zamierzał się poddawać. W czwartym secie wrócił do swojej najlepszej gry, znakomicie poruszał się po korcie i coraz częściej zmuszał Bublika do błędów.
Amerykanin wykorzystał swoje szanse przy serwisie rywala i wygrał partię 6:4, doprowadzając do decydującego piątego seta. Publiczność na korcie numer jeden nagrodziła obu tenisistów owacją na stojąco, doceniając poziom widowiska.
Decydujący set należał do Bublika
O zwycięstwie zadecydowały detale. W piątym secie Bublik utrzymał niezwykle wysoki poziom serwisu i wreszcie doczekał się przełamania. To wystarczyło, aby objąć prowadzenie i spokojnie doprowadzić mecz do końca.
Kazach zagrał jedno z najlepszych spotkań w swojej karierze na trawie. Posłał aż 48 asów serwisowych, wielokrotnie przekraczając prędkość 220 km/h przy pierwszym podaniu. Jego serwis był praktycznie nie do zatrzymania, a Tiafoe przez większość meczu miał ogromne problemy z wypracowaniem okazji do przełamania.
Serwis okazał się największą bronią
Statystyki najlepiej pokazują, dlaczego to właśnie Bublik awansował do kolejnej rundy. Kazach zanotował 48 asów serwisowych i wygrał zdecydowaną większość punktów po pierwszym podaniu. Choć wykorzystał tylko jedno z dziesięciu wypracowanych przełamań, okazało się ono kluczowe dla losów całego pojedynku.
Tiafoe również prezentował bardzo wysoki poziom, jednak przegrane dwa tie-breaki sprawiły, że to Bublik zyskał przewagę mentalną przed decydującą partią.
Jedno z najlepszych widowisk pierwszego tygodnia
Eksperci zgodnie podkreślali, że starcie Bublika z Tiafoe było pokazem ofensywnego tenisa na najwyższym poziomie. Obaj zawodnicy często kończyli akcje efektownymi winnerami, a widowiskowe skróty, woleje i potężne serwisy sprawiały, że kibice nie mogli oderwać wzroku od kortu.
Alexander Bublik po raz kolejny udowodnił, że na nawierzchni trawiastej potrafi grać swój najlepszy tenis. Dzięki zwycięstwu awansował do czwartej rundy, gdzie czekało go kolejne wymagające wyzwanie – pojedynek z Taylorem Fritzem.
Bublik potwierdził świetną formę
Jeszcze przed rozpoczęciem Wimbledonu Bublik imponował dyspozycją na kortach trawiastych, a mecz z Tiafoe tylko to potwierdził. Pokazał nie tylko siłę serwisu, ale także dużą odporność psychiczną, wygrywając dwa niezwykle wymagające tie-breaki i zachowując koncentrację w najważniejszych momentach spotkania.
Dla Francesa Tiafoe była to bolesna porażka, ponieważ Amerykanin również prezentował tenis na bardzo wysokim poziomie. O końcowym wyniku zadecydowały pojedyncze punkty i lepsza skuteczność Bublika w decydujących fragmentach meczu. To spotkanie z pewnością zostanie zapamiętane jako jeden z najbardziej widowiskowych pojedynków tegorocznego Wimbledonu i doskonały przykład tego, dlaczego tenis na trawie potrafi dostarczać tak wielkich emocji.
Mecz Alexandra Bublika z Francesem Tiafoe był wszystkim, czego kibice oczekują od Wimbledonu. Potężne serwisy, efektowne zagrania, zwroty akcji i emocje do samego końca – to właśnie ten pojedynek wielu ekspertów uznało za jeden z najlepszych meczów pierwszego tygodnia turnieju.